Cześć wszystkim!
Każdy miłośnik górskich wędrówek powie, że ma swoje ulubione szlaki na które z czystą przyjemnością wracałby bez końca. Jednych oczarują wyśmienite panoramy, drudzy pokochają uroki ścieżki z jej najbliższym otoczeniem włącznie, a jeszcze innych strzała trafi z niewytłumaczalnych powodów, ot tak po prostu. Po takim wstępie możecie się łatwo domyślić, że ten wpis poświęcę jednej z moich ukochanych tras.
.png)
Przyjemny, ale momentami wyzwalający szybsze bicie serca szlak, wałęsanie się ponad tysięcznym metrem nad poziomem morza, pełnia potęgi beskidzkiego lasu, a na dokładkę dwie polany z kapitalnymi widokami... tak w największym skrócie mógłbym opisać wędrówkę na grzbiet pasma Jasienia w południowej części Beskidu Wyspowego. Pierwszy raz tamtejsze uroki odkrywałem niecałe dwa lata temu, w jeden z październikowych, ponadprzeciętnie słonecznych weekendów. Panoszące się wszędzie złoto i brązy na każdym kroku stworzyły wówczas bezbłędny spektakl, a ja, malutki pośród tych przestrzeni obserwator, chłonąłem go całym sobą przeżywając katharsis absolutne. To właśnie tam, a zwłaszcza w jednym konkretnym miejscu (pewnie później zgadniecie którym), przypieczętowałem swoją dożywotnią przyjaźń z tym pasmem górskim. Brzmi zbyt górnolotnie? Cóż, czasem i może jestem zbyt wylewny, zbyt emocjonalny, ale dla tej trasy mógłbym wyrzucić z siebie każdą przesadę tego świata. Przekonajcie się sami ;)
 |
Pierwszą w pełni wiosenną wyprawę w sezonie 2026 rozpoczynam, razem z moją serdeczną przyjaciółką ze studiów, na przełęczy Przysłopek oddzielającą stoki Jasienia od niewielkiej kopuły Myszycy (widoczna w tle). Na łuku wąskiej, asfaltowej drogi znajduje się zatoczka mogąca zmieścić kilkanaście samochodów. Warto jednak zaznaczyć, że według tabliczki na pobliskim ogrodzeniu jest to teren prywatny, więc swoje cztery kółka zostawia się tam na własną odpowiedzialność.
Współrzędne postoju: 49.611949, 20.224617 (w mapach Google: Przełęcz Przysłopek)
Niezmotoryzowani i Ci, którzy chcą zachować święty spokój, wejście na pasmo Jasienia mogą zacząć w Lubomierzu-Rzeki, gdzie zatrzymują się prywatne busy relacji Kraków-Szczawnica. Stamtąd dotarcie do naszego miejsca startu zajmuje około godzinę w jedną stronę. |
 |
| Na wspomnianym parkingu kierujemy wzrok w kierunku północno-wschodnim i dostrzegamy takie niepozorne rozwidlenie. Na nim wybieramy lewą odnogę. |
 |
| Na 1063. metr nad poziomem morza, czyli wierzchołek Jasienia, wyprowadzi nas szlak koloru żółtego. |
 |
| Po krótkiej chwili spędzonej w niskim zagajniku wychodzimy na pierwszą z kilku polanek na całej trasie. |
 |
| Za naszymi plecami wyrastają pierwsze urokliwe panoramy w kierunku sąsiednich Gorców: od lewej Wielki Wierch, Kiczora Kamienicka. |
 |
| Szczególnie dobrze uwydatnione są zalesione stoki pobliskiej Myszycy oraz migająca w oddali wieża widokowa na Gorcu. |
 |
| Zaraz za prostokątnym budynkiem na szczycie polanki odbijamy w lewo i kontynuujemy przemarsz żółtym szlakiem. Z początku dość szybko nabieramy wysokości, ale im dalej w las tym łagodniej. Idealna rozgrzewka zatem istnieje! |
 |
| Po kilku minutach nieco bardziej intensywnego podejścia przez las osiągamy polanę Okólczyska. Świerszcze, wraz z ziębami i innymi zwinnymi ptaszkami, witają nas głośnym, ale jakże miłym dla ucha koncertem. Kolory nieba oraz budzącej się do życia zieleni także działają na zmysły. Można się rozpłynąć... |
 |
| Przy północnej granicy polany szlak skręca w lewo... |
 |
| ...a dosłownie 100 metrów w dalej odbija ostro w prawo. |
 |
| Po przejściu tego niespodziewanego szlakowego zygzaka rozpoczynamy nieco żmudne podejście w kierunku tysięcznego metra nad poziomem morza. Woda spływająca z góry nie oszczędziła tego fragmentu ścieżki żłobiąc w niej liczne, długie rynienki. Po dłuższej deszczowej porze pokonanie jej może być wymagającym zadaniem. |
 |
| Po dłuższej chwili osiągamy pierwszą z kulminacji pasma Jasienia, Miznówkę. Wierzchołek znajduje się w wykazie wysp dla odznaki "102 Wyspy Beskidu Wyspowego", więc wszyscy zainteresowani robią tam krótką przerwę na zeskanowanie kodu QR oraz zdjęcie z widoczną tabliczką ;) |
 |
| Żółte oznaczenia prowadzą nas łagodnie, ale i konsekwentnie w kierunku najwyższego punktu pasma, czyli wierzchołka Jasienia. Liczne borówczyska nad leśną ściółką upiększają wędrówkę do granic możliwości! |
 |
| Mniej więcej kilometr po wdrapaniu się na Miznówkę oczom ukazuje się spore skrzyżowanie ścieżek. Skręcamy na nim w prawo, zgodnie z oznaczeniami żółtego szlaku... |
 |
...i po dosłownie minucie zdobywamy Jasień. Trzecia najwyższa góra Beskidu Wyspowego, licząca sobie 1063 m n.p.m., wita nas dwiema ławkami, charakterystyczną tabliczką szczytową (Jasień należy do Korony Beskidu Wyspowego!) oraz odpowiednio zadaszoną mapą całego pasma. Co ciekawe, nazwa wyspy nawiązuje do jesionów, drzew chętnie porastających tamtejsze stoki.
Mimo tego uroczego przywitania nie zatrzymujemy się tam na długo, w końcu najlepsze dopiero przed nami! |
 |
| Po osiągnięciu Jasienia kontynuujemy przejście żółtym szlakiem w kierunku północno-wschodnim. Las zaczyna ustępować miejsca boskiej przestrzeni polany Skalne. W pierwszej chwili na piedestał wskakuje jeszcze dosyć naga kopuła Mogielicy z charakterystyczną wieżą widokową. |
 |
| Polana Skalne pokazuje nam, że mimo majowej pory, mimo pierwszych fal prawdziwego ciepła, Matka Natura jeszcze nie przebudziła się w pełni. Niemal od razu w oczy rzuca się widok zaśnieżonych Tatr oraz jeden z ostatnich zachowanych beskidzkich szałasów, którym gospodarzą ludzie z pobliskiej Szczawy. Warto podkreślić, że pasterstwo na ów polanie trwało w najlepsze do mniej więcej lat 80. ubiegłego stulecia! |
 |
| Idąc w kierunku wierzchołka Kutrzycy, nieco niższej sąsiadki Jasienia, podziwiamy widok z polany Skalne. Po lewej widać potężną kopułę Modyni, zaś w środku i po prawej wspominane już we wpisie Wielki Wierch, Kiczora Kamienicka oraz Gorc. Horyzont malują odległe garby Beskidu Sądeckiego z Radziejową na czele, a także, rzecz jasna, Tatry. |
 |
| Najwyższy punkt polany Skalne zwie się Kutrzycą. W jednych źródłach stanowi ona oddzielną górę, w innych zaś pełni rolę północnego podwierzchołka wyższego Jasienia. Kutrzycę i Jasień dzieli niecałe pół kilometra drogi, mimo to obie wyspy znajdują się w spisie Korony Beskidu Wyspowego. Zatem kilka minut... i jedna dwudziesta odznaki zdobyta! |
 |
| Kutrzycę, poza tabliczką, wieńczy także kapliczka poświęcona Matce Bożej Królowej Polski z 2012 roku. Kilkunastoletnia budowla już zdążyła stać się jednym z nieodłącznych symboli najbliższej okolicy. |
 |
| Po osiągnięciu Kutrzycy żółty szlak wiedzie dalej w kierunku Krzystonowa oraz Mogielicy. My natomiast wracamy się pod wspomniane wcześniej skrzyżowanie ścieżek nieopodal wierzchołka Jasienia. Tam skręcamy w prawo wkraczając na start zielonego szlaku. |
 |
| Zielony szlak, łączący Jasień z Mszaną Dolną, zaprowadzi nas do ostatniego, ale moim zdaniem najcenniejszego i najwspanialszego celu całej wędrówki. |
 |
| Pewnym i spokojnym tempem schodzimy w kierunku tysięcznego metra nad poziomem morza. Na jedynym rozwidleniu na tym odcinku możemy wybrać dowolną odnogę, bo i tak dotrzemy do celu, ale jeśli mogę poradzić to prawa ścieżka jest wygodniejsza ;) |
 |
| Przemarsz zielonym szlakiem kończymy na chyba najpiękniejszej polanie w całym Beskidzie Wyspowym, a mianowicie na polanie Łąki. Równo tysiąc metrów nad poziomem morza wszystkie zmysły osiągają apogeum szaleństwa i życiowego spełnienia. Dlaczego? |
 |
Z polany Łąki otwiera się bajeczna panorama w kierunku zachodniej części Beskidu Wyspowego (Luboń Wielki, Szczebel, Ogorzała z Ostrą, Kiczora, Lubogoszcz, Ćwilin), Beskidu Makowskiego oraz Żywieckiego z Babią Górą na czele. Zachwycam się tak samo, a nawet jeszcze bardziej, niż te niecałe dwa lata temu. Przez dobre pół godziny krążę z jednego końca polany na drugi robiąc setki zdjęć oraz filmów. Dzięki takim widokom pokochałem Beskidy na zabój!
Jedyny minus polany mieści się na niewielkim poletku przy lesie, na którym właściciele ów gruntu postanowili wybudować... domek letniskowy. Chatka musiała stanąć niedawno, bowiem przy mojej pierwszej wizycie nie stały nawet żadne fundamenty, zaburzając nieco ten perfekcyjny obraz. Ale... czy dziwić im się, gdy taki widok mają dosłownie na wyciągnięcie ręki? Na to pytanie niech każdy sobie już sam odpowie. |
 |
| Z północnych okienek polany dostrzegamy także charakterystycznego wielorybka, czyli Kostrzę, a także mocno zalesione stoki Łopienia. |
 |
Na polanie Łąki robimy zdecydowanie najdłuższą przerwę. Ten widok nie pozwala odejść od razu, zatrzymuje, hipnotyzuje i zniewala niczym najwybitniejszy cudotwórca. Specjalnie na tę okazję, na ten konkretny moment, dzień wcześniej upiekłem focaccię z czerwonym pesto, którą przed wyjazdem z domu wypełniłem po brzegi włoską wędliną, kremem z burraty i czosnku niedźwiedziego oraz pomidorami i, jak za starych dobrych czasów, zawinąłem w sreberko. Tam rację bytu ma tylko sławetne carpe diem, nic więcej...
Chętni mogą skorzystać z miejsca na ognisko, które wyznaczono zaraz obok wyspowej tabliczki (pieczone kiełbaski w takim miejscu też mogą zdziałać cuda!). |
 |
Postój na polanie umilają nam dodatkowo kałużowe popisy ropuchy zielonej, której nie widziałem z co najmniej 10 lat!
Polana Łąki również należy do odznaki "102 Wysp Beskidu Wyspowego", więc warto pamiętać przy okazji o kodzie QR i pamiątkowemu zdjęciu. Po dłuższym odpoczynku wracamy zielonym szlakiem na skrzyżowanie na Jasieniu i skręcamy w prawo, na żółty szlak schodzący z powrotem do przełęczy Przysłopek, czyli naszego miejsca startu. |
Teraz, gdy już nie zdobywam Korony Beskidu Wyspowego i bez żadnych zbędnych ciśnień mogę wybierać kolejne cele beskidzkich wędrówek, na pasmo Jasienie będę powracać tak często, jak tylko się da! Te obrazy, nawet na szklanym ekranie, budzą we mnie szeroki uśmiech i gęsią skórkę!
Pozdrawiam serdecznie i do napisania! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz