Cześć!
Do tego wpisu wszystkie trasy na blogu opisywałem w pełnej zgodzie z chronologią... żeby się nie pogubić, żeby nie stracić ciągłości tej całej mojej górskiej przygody. Nadszedł jednak czas, by to zmienić, a ów chronologię wysłać na zasłużony urlop ku otchłaniom przeszłości. Spytacie: skąd takie odstępstwo? Teraz nie odpowiem! Mam nadzieję jednak, że fotorelacja rozwieje wszelakie wątpliwości w tym temacie...
Tegoroczny sierpień przywitał nas iście afrykańską pogodą. Lazur nieba przełamany pojedynczymi smugami puchu oraz promieniami leniwie wędrującego słońca zesłał na polską ziemię temperatury w okolicach 40 stopni Celsjusza, a na ludzi po niej stąpających hektolitry potu tryskające z każdego skrawka skóry. Jednakże lato po godzinach, po pracy oraz po dopełnieniu wszystkich zaplanowanych obowiązków, nie znosi nadmiernej próżni. W jego abstrakcyjnej głowie ciężko odnaleźć usprawiedliwienie na słodkie lenistwo, czy błogie nicnierobienie, a o nudzie to nawet już nie wspominam. Lato po godzinach pęka w szwach od pomysłów na ciekawe spędzanie wolnego czasu, a dużą część tego worka stanowią oczywiście górskie szlaki. I takim o to sposobem jedno z tych upalnych popołudni sierpnia spędziłem, razem z bratem, gdzieś pomiędzy Beskidem Wyspowym a Gorcami...
.png)
Witów, Spyrkowa oraz Kocia Górka tworzą kilkukilometrowy grzbiet pomiędzy wsiami Niedźwiedź, Mszana Górna i Mszana Dolna. Spora bezleśność terenu oraz całkiem dogodne położenie obok najwyższych wzniesień Beskidu Wyspowego i Gorców tworzą tę okolicę wyjątkową. Ilość oraz wielkość krajobrazów powala w pewnym momencie na kolana, o czym już zaraz przekonacie się na własne oczy. Ciężko aż uwierzyć, że są takie miejsca w Beskidach, gdzie przez niemal 10 kilometrów jest się otoczonym panoramami w praktycznie każdym kierunku świata. Wiem, że wyprzedzam fakty, że poniżej widnieją te wszystkie fotografie, ale dawno nic nie wywarło na mnie aż takiego wrażenia.
Od razu muszę też wytłumaczyć pewną nieścisłość. Witów, Spyrkowa oraz Kocia Górka należą do... Gorców! Według najważniejszych klasyfikacji powinienem piać z zachwytów z powodów czysto gorczańskich. Skąd zatem znów o tym Wyspowym? Odpowiedź wyda się banalna, bowiem z jakiegoś powodu Witów (tak samo jak Adamczykowa oraz Potaczkowa po sąsiedzku) znajduje się w spisie odznaki 102 Wysp Beskidu Wyspowego! Nie chcę siać tutaj przekłamań, więc od razu jasno i klarownie zaznaczam miejsce w szeregu naszych dzisiejszych bohaterów, ale cóż... czy takie na pozór zuchwałe przywłaszczenie górek mi w czymkolwiek przeszkadza? Absolutnie nie! Mówcie co chcecie, ale jak dla mnie to Beskid Wyspowy zasługuje na wszystko co najlepsze :D
Sposób pokonania samego grzbietu, a jednocześnie przejścia tej późnopopołudniowej, sierpniowej wędrówki też nie jest taki oczywisty jakby mogło się wydawać. Nie przedłużam zatem i zapraszam na wirtualną włóczęgę prosto ku magicznej krainie...